wtorek, 17 października 2017

wyskoczyło na mnie

Lato Coetzee kupione 7 stycznia sześć lat temu ponad w Wawie, uwierzysz? nadal nieprzeczytana, nawet nie pamiętałam, że ją mam. z biletem powrotnym w środku z Wawy Centralnej jeszcze w trakcie remontu. głupstwo.

poniedziałek, 16 października 2017

odbyłam w końcu rozmowę z pryncypalicją informując ją o planach chaotycznych, które snują się po mojej głowie. dostałam wsparcie. po południu obiad z Luśkiem w nowym P. pogoda cały czas letnia, ponad 20 stopni (odbicie huraganu Ophelia). tymczasem u Kraciastego czerwony alarm, ogon owija się wokół północnego wybrzeża, na którym byliśmy w sierpniu. wczoraj wspominaliśmy Sieriożę Paramonowa, dzisiaj rozmawiamy o pogodzie za oknem (nawet pod pomnikiem Wielkiego Higienisty). Luśowi żal, że tyje w tyłku. nie mogę jej nic poradzić.

niedziela, 15 października 2017

drobne rzeczy

które bawią cudnie, jak bułka i mocna kawa w towarzystwie takich samych jak ja nieszczęśników. z Dorcią zaczełyśmy tworzyć patologiczny tandem, który rozkręca się od momentu spotkania w autobusie.


uważam to za wspaniały przypadek. czy my wiemy skąd się znamy? ja niby wiem, ona za bardzo nie jest pewna, czy to nie wytwór mojej wyobraźni. w sobotę trochę spietroliłam, bo nie poszłam na Dietera, za to byłam na nowym hiszpanie i było świetnie. podbudowana w niedzielę poszłam na nową niemkę i zostałam nagrodzona czwórką z plusem. z gramy dwie piątki dzięki pomocy Dorci. nowy duch we mnie wstąpił. wierze, że sobie poradzę. grama jest cudowna, mogę iść po kawę w trakcie zajęć i robić fleksję ciamkając pieczywo. chodzę na elitarne zajęcia w rodzaju grama osób trzy, albo sprawności niemieckie osób cztery, pisanie sztuki dwie.