piątek, 28 lutego 2014

czwartek

południowy akcent Melissy po prostu mnie zabija :). Melissa mówi o środzie, ja napiszę o czwartku, bo dzisiaj jest piątek. utknęłam dwa pączki, jeden z różą, drugi z adwokatem. zalewałam dwa razy kawą, żeby poszło. Bobisia wychodzi na prostą, z tatą opatrujemy jej szycie, trochę się paprze, ale tak ma być. ma nie może patrzeć, od samego mówienia o ranach i papraniu robi jej się słabo. wczoraj wieczorem, gdy przelotnie leżąc z ma w łóżku zerkałyśmy na Misia Uszatka (nie należy z tego wyciągać daleko idących wniosków) pomyślałam sobie jak dobrze jest być z bliskimi i jak ciężko jest, gdy się ich traci. nie zamierzam nikogo tracić, ale nigdy nie wiadomo (brzmi jak z Tove Jansson). szron w ogrodzie. ma właśnie wyszła do pracy. ziew poranny.

3 komentarze:

  1. :) mądrość włóczykija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam. Chociaż może też ... Too-tiki?

      Usuń
  2. Warto cieszyć się bliskością drogiej sercu osoby.
    Lepiej nie myśleć o tym, że może się coś przykrego wydarzyć...
    Radości życzę - Krystyna

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days