sobota, 15 lutego 2014

[może dokleję jakiś tytuł. albo nie] no to nie

omijam fochy współlokatorów. ten weekend jest tylko dla mnie, takie przygotowanie przed wolnym poniedziałkiem, żebym za dużego szoku nie doznała. no ale Madzia się dodzwania. nie, nie ubiorę się w tej chwili, żeby pojechać do casa de la musica. tłumaczę to z jakieś 45 minut. jestem mistrzynią torpedowania dobrych pomysłów. sprawdzam też namiary miejsca i zdaję sobie nagle sprawę, że tam w styczniu'09 był klub 54. nie pamiętam, co wtedy jadłam. koszula była czarna w białe kwiatki.

aaaa, i jeszcze sms wczorajszy mnie dogania "miałaś rację a. jest gejem". miałam, ale jakoś się nie cieszę.

20:06 "nie zabijam kobiet" "i bardzo dobrze" #losamantespasajeros

3 komentarze:

  1. Może jednak było warto wyrwać się z domu? Inna rzecz, że nie zawsze ma się na to ochotę...
    Dużo tu niedomówień, cóż taki styl...
    Pozdrawiam lapidarną w wymowie Cynię i życzę pogodnej niedzieli - Krystyna
    Zajrzę niżej , a potem odwiedzę jeszcze kilku znajomych, jeśli wytrwam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę boli mnie gardło, ale liczę na tę pogodność.

      Usuń
  2. Na gardło dobrze jest owinąć je kompresem z woda kolońską, spirytusem salicylowym lub samym spirytusem ... Mnie to pomagało. Dobranoc - Krystyna

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days