niedziela, 9 marca 2014

jeszcze o 8 marca

czyż mogę powiedzieć szowinistycznie, że ... pokobieciłam? kupiłam wiosenne półbuty u Wojasa, złoty pierścionek u Schuberta i "Uciekinierkę" Alice Munro w Matrasie (2 i 1/2 rozdziału przeczytałam na niedzielnym wykładzie ...


pochłonęły mnie słowa, zamieniłam się w odludka, który nie wychodzi na przerwy. wykład był o dyskursie i o debilności polskich podręczników dla maluchów "tata śrubokrętem wkręca śrubę", "mama jest niespokojna, gdy długo nie wracam" - pytania: dlaczego tata nie daje zarobić mechanikowi? czy gdy mama jest niespokojna tata ogląda pornosy?; prof. wszedł także na krzesło i zrobił jaskółkę).

Ewelka zapraszała mnie do PRL-u (jest też miejsce o nazwie lot kury. piękne!) na świętowanie naszej kobiecości, ale wróciłam do domu i będąc już w pidżamie wypiłam tematycznie czerwone martini. tymczasem butelka portugalskiego finis terra poszła na razie na winiarską drzemkę w piwnicy, a dzisiaj książka Munro, doskonała, została przetrawiona do rozdziału szóstego z ośmiu.

a propos kobiecości:

źródło

2 komentarze:

  1. Tyle kobiecości w kobiecie, im więcej jej ma...
    Z tego , co napisałaś , wynika, że radości możemy sobie sprawiać same... zakup biżuterii, miła lektura i dobre wino...
    Teraz coraz więcej profesorów robiących z siebie jaskółki . . . Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli ktoś się rodzi kobietą, to co decyduje o % jej kobiecości?

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days