środa, 19 marca 2014

mygawki kulturalne

różne tam takie, w ostatnich dniach od środy konsekwentnie oglądałam, gdy nie byłam na libacji. film z Banderasem okazał się tego rodzaju przy których boli mnie szyja i czuję jak po lewej stronie żyłka mi pulsuje. w związku z czym, choć był b. dobry (gówniana recenzja z The Guardian mnie nie interesuje), postanowiłam w kolejnych dniach poszukać lżejszego kalibru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days