niedziela, 9 marca 2014

o książkach

z godz. 10:20 (na wykładzie, bo kobieta nudzi). czytam. książki izolują mnie od chwili obecnej a chwila obecna, realna jest ważna w moim życiu (nawet jeśli spędzona z ks. Juanem, co poddaje realność zasadniczej próbie). rozczytałam się w rozdziale zatytułowanym "namiętność". od razu zaznaczam, że nie ma w nim żadnego seksu. czyli inaczej niż w bajce o Juanie, bo ćwiczenia z różnic indywidualnych też nie były wystarczająco porywające (drżą mu usta, gdy się odwraca). namiętność to w końcu domena mózgu.

4 komentarze:

  1. Oczywiste, ze namiętność to niekoniecznie seks.
    Dobranoc - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Poważnie! Jak najbardziej!
    Melodia przyjazna uchu... (włączyłam...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co takiego włączyłaś.

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days