niedziela, 16 marca 2014

weekend deszczowy i pod księżycową pełnią. zdawałyśmy z Renią statystykę, co skutkowało analizami na sofie w strefie, wspomnieniami moich antycypacji o Lady Makbet, machaniem i ściskaniem kciuków przez szybkę oraz końcowymi informacjami o makaronie w wannie. "to może następnym razem wypłyną ziemniaki z kapustą?".

ludzie, których lubię, nie muszą być supermenami. ani bardzo mądrzy nie muszą być. nie dbam co inni sobie o nich myślą. no chyba, że wypowiadają sądy subiektywne, sprzedaję swój sąd subiektywny głośniej. po czasie nie zamierzam się tłumaczyć dlaczego kogoś lubiłam. nie musi być powodów. skoro tak było, to tak musiało być. i tylko dobre chcę pamiętać. i mogę lubić ludzi, bo mają ładne nosy. albo łokcie. nie każdy musi być uduchowiony, nie każdy chce udawać, że jest.

a ponieważ rąbnęłam się, że mam zajęcia, gdy tymczasem zaczynają się po godz. 9 am, siedzę tu z pomalowanymi paznokciami i zastanawiam się co by było, gdyby studenci teologii musieli pisać wyłącznie prace empiryczne.

2 komentarze:

  1. Witaj Silko  Czasami sama zastanawiam się, dlaczego lubię poszczególne osoby, choć wydawałoby się, że ich żywiołowość i sposób bycia tak bardzo różni się od mojego?! Sama nie wiem, ale podobno, przeciwieństwa się przyciągają :D
    Ściskam i pozdrawiam, buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sami nie wiemy dlaczego ... ale to nie zmienia faktu, że to nasz gust i możemy z nim robić co nam się żywnie podoba :)
      Dobrze cię widzieć po takiej przerwie :*

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days