piątek, 30 maja 2014

im więcej się robi,

tym bardziej wzmaga się wrażenie, że i górę można pchnąć. pojechałam i wróciłam dość zen. po drodze zaliczyłam sto trzydzieści pięć razy "dzień dobry". jeden niepełnosprytny zapomniał mnie poinformować, że idzie do lo, więc gdy już znalazłam go zaplątanego w siatkę do gry wytargałam go za to głupie ucho leżące o wiele wyżej od mojego. kiedy wróciłam zrypana z pracy do pracy kulyżanka mnie uświadomiła, że dzisiaj jedziemy do teatru. Bobisia na przywitanie rozwiązała mi sznurówkę, zmieniłam wysoki obcas ze sznurówkami na wyższy bez i dopiero w środku lokomocji przypomniałam sobie, że od wieków nie przyjmowałam płynów. miałam widok na Okno na parlament z pierwszego rzędu balkonu. widziałam nie tylko Lulkę, Cywkę, Szczyszczaja, Lombardo i Rasiakównę, ale i kurz na suficie, pewnie jeszcze z czasów gdy w liceum byłam tu na Maydayu. padam na pysk, jednakowoż do słoika. topole pylą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days