piątek, 9 maja 2014

nic nadzwyczajnego

tu. w środę rozproszył mnie zachód słońca. las jakby płonął, słuchałam chwilę dłuższą kropel spadających z lipy, nalałam sobie czerwonego wina, w tym czasie niebo poszarzało i już byłam za bardzo w szlafroku, więc dałam spokój ojcu Amaro, którego obejrzałam minut całe trzydzieści. to spóźnione randez-vous dokończę ... kiedykolwiek. wczoraj zaczęłam łagodny dzień gorącym prysznicem, skończyłam katarem. pomiędzy, w pracy słuchałyśmy z Goszą dżezu (nie Jezu, tylko jazzu; rozumisz). niebo pukało mi do okna, teraz przyświeca, a ja robię rzeczy, które lubię. piąteczkę. herbatkę. drzemeczkę.

2 komentarze:

  1. Cyniu, zacznę od prośby, wpisuj dokładnie adres, bo musiałam się Ciebie naszukać, a trwało to trwało,
    w dodatku internet spowolniał i już miałam zrezygnować, ale spróbowałam jeszcze raz i udało się...
    Śliczne to zdjęcie z kotkiem.
    też miałam katar wczoraj, dzisiaj przysechł...
    U nas niezbyt było pogodnie ...
    Te robię to , co chcę .
    Nareszcie nauczyłam się nie przejmować porządkami,
    bo do tej pory to było z przesadą ...
    Milej niedzieli - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tu zdjęcia z kotkiem. Zapewne w adresie zabrakło jednej literki, ale to wynika z tego, że klawiatura od dawna już płata mi figle.

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days