piątek, 27 lutego 2015

o matko!

- to najczęściej ostatnio powtarzam, dzisiaj zapewne pobiłam rekord. "o matko!" wpadło do moich wypowiedzi na miejsce "masakra" i "po prostu". a też i powody się znajdują na pstryknięcie. np. w praczy Zua Czarownica Ze Wschodu zwolniła na odchodnym Mllę. albo dzisiaj wychodząc już z ostatniego gabinetu stłukłam mój ceramiczny brelok z Bolesławca. oto jak teraz wygląda:


buuu! kleję.
są też miłe rzeczy, na które można powiedzieć "o matko". Kinga mnię dzisiaj w pracy nawiedziła, zrobiłyśmy misia, opowiedziała mi, co tam w nowej uczelni. jakby moje własne dziecko, taka jestem dumna z niej :).

z A. byłyśmy po pracy w otwartej jakiś czas temu w naszym mieście powiatowym prawdziwej włoskiej pizzerii. jak piszę prawdziwej, to mam na myśli takiej z Włochem, co gada z klientami po włosku, z prawdziwym tiramisu na jajkach (módl się, abym nie dostała salmonelli), z sokiem brzoskwiniowym z włoskich brzoskwiń i sałatką z awokado i karczochami. złotych 41.


trzeba do niego wpaść na kawę i pizzę zanim go zamkną za skorupki jajek w cieście. powiedzmy sobie szczerze, kto ostatnio widział skorupki jajek w cieście? nie ma prawa być, kiedy się mączkę dodaje, prawda. więc jego dni są policzone :D.

i jeszcze dwa tygodnie temu zepsuła się nam pralka. trochę przez jakiś czas udawaliśmy, że może sama się naprawi, albo coś, ale w końcu, gdy zaczęła się w starej łazience piętrzyć sterta brudnych ręczników, musieliśmy spojrzeć prawdziwie w oczy. I oto babcia pomagając mi obierać tonę pieczarek na te krokiety, których jutro mi się zachciało, snuła opowieść, że pralka Frania została kupiona przez dziadka Bronka dawno, dawno temu, za górami, za lasami, gdy dziadek zarobił na wybudowaniu dwóch pokoi panu Plasze. może i tak było. ale to nie Frania jutro upierze nam nasze ręczniki, gdyż matka moja i ojciec posiadali jeszcze jedną pralkę w późnych latach 70-tych, za czasów mojego bezpampersowego dzieciństwa. I to właśnie ją, cudo o nazwie SWIATOWID, tatko poskładał dzisiaj i odpalił, gdy wróciłam z włoskiej rozpusty. chodzi jak betoniarka, w środku ma resztki emalii w błękitnym kolorze i kręci się jak marzenie. o matko no, będziem prać!

7 komentarzy:

  1. Zachwyciłaś mnie tym brelokiem, bo urodziłam się 13 km od Bolesławca, gdzie później chodziłam do podstawówki i liceum. Zawsze się wzruszam, gdy wchodzę do jakiegoś sklepu, w którym jest wszystko i między innymi ceramika z mojego prawie rodzinnego miasta.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, gdy go poskładam, będzie służył jako pamiątka, nie jako brelok.

      Usuń
  2. Moja ciotka używa Frani,czy jak jej tam cały czas.Nie chce automatu i koniec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Frania gdzieś tam jest w schowku, natomiast Światowid sprawił się dzisiaj bardzo dzielnie.

      Usuń
  3. Tylko jak długo wytrzymacie z taką pralką, gdy przy niej tyle roboty? Dopóki się nie miało automatycznej, to nieznane były wygody ... Prawie przed samymi świętami wysiadła moja lodówka. Zamówiłam przez internet, przywieźli, jak dotąd sprawuje się dobrze... Jednocześnie zepsuł mi się komputer... Jak pech to pech na całej linii... Dziwne... i mi ostatnio wyrywa się okrzyk - "O. Matko!".... Krystyna

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days