poniedziałek, 16 marca 2015

update (w połowie) weekendowy

niedziela: nad ranem miałam sen. a zaraz po nim (o 7.30) refleksję, o ile to jest lepsze od mszy transmitowanej z Krakowa Łagiewnik. msze są dla mnie tak bardzo dołujące. w śnie występowali Czesiu, Kusy i komandor Riker. zapisuję to, żeby pamiętać, jak bardzo chce się żyć nawet w tak deszczowy poranek, bo deszcz do chęci życia nie ma nic.
---
co mają ze sobą wspólnego Joel, Sanz i Mozil? ratują mnie przed histerią. mogę sobie napisać do Templariusza "jak tam dajesz radę?", a po odpowiedzi dodać "nie poddawaj się" nie oczekując w zamian niczego i prawie natychmiast zapominając tę wymianę informacji o podłożu egzystencjalnym.

tata kupił renetę złotą.
---
poniedziałek: Mela Koteluk Żurawie origami
więc składam tego żurawia. to nie jest trudne.
co mogę ci jeszcze powiedzieć?

piję miętę. Zosia szczeka właśnie na tę wielką ciemność lasu, która patrzy na nią zza granicy podwórka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days