czwartek, 5 marca 2015

ze środy

najpiękniej pamiętam drogę do pracy i tłuściutkie skiby ziemi błyszczące w słońcu. praca była siedząca, bo notowałam strasznie mądre rzeczy na konferencji.

z dzisiaj pamiętam, że podłoga w korytarzu jest chłodniejsza niż myślałam. zanim wzięłam dwie nospy, z kwadrans zbierałam się z podłogi. potem chodziłam krzywo. albo trochę na prawo krzywo, albo trochę na lewo krzywo. pani dr mi oświadczyła, że jak nie chcę mieć na emeryturze rwy kulszowej, to mam brać zastrzyki w tyłek i poleżeć z nogami do góry. taki jest więc mało szczegółowy plan na jutro. szkoda, bo dzisiaj Gosha, biorąc mnie pod ramię oświadczyła, że kolejne zebranie pracownicze jest u niej na zadupiu. a jakie może być zebranie pracownicze u Goshi? ominie mnie coś pięknego :/.

godzinę temu pani Halynka, która mówi do mnie w trzeciej osobie, dała mi piękny, prawie bezbolesny zastrzyk. księżyc jest zupełnie pełny. Sanz wypuścił we wtorek nowy singiel, który jakoś do mnie nie przemawia. może przez ten bolący tyłek nie bawi mnie wiele, prawie nic. dwa kawałki pomarańczy ...

1 komentarz:

  1. Popatrz, zachowały się jeszcze osoby, które mówią w trzeciej osobie, bardzo to staroświeckie. Nie lubię takiej formy. Pewnie, Cynko, prowadzisz siedzący tryb życia, za mało chodzisz. Zacznij biegać , to pomaga. Przez kilka ostatnich lat zbyt dużo siedziałam... i skutki są opłakane. Wiję się z bólu. W dalszym ciągu czekam na kolejną operację , zrobiona strona jest w porządku, mam nadzieję , że i ta druga będzie taka i zacznę normalne , aktywne ruchowo życie. . . Póki co czekam na telefon od profesora. Trzymaj się zdrowo! - Krystyna

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days