wtorek, 28 kwietnia 2015

...

czy wczoraj nie było przecudnie? za to poranek był wilgotny i ciepły, a południe już zimne na kość. i tak właśnie chowano Chudego Heńka, w dawnej gminie Skrzynki, na jego ojcu, który go nie znosił.

- a wiesz co było najlepsze - rozjaśnia się ma, jakby coś mogło być najlepsze na pogrzebie - jak go już spuszczali do grobu, chmury się rozeszły, trochę zaświeciło mu promieni i pojawił się malutki skowronek. zrobił z trzy kółka, i śpiewał, śpiewał, centralnie nad tą trumną ...

wszystko to takie ... pamiętam Chudego Heńka, przygarbionego na jakimś zydlu, palącego papierosy z lufką. z trójki rodzeństwa tylko w nim było coś miłego. tak mówi ma. ale mili ludzie mają ciężko. tak było Heńkowi, który spędził ostatnie lata mieszkając kątem w domu, który powinien być cały jego. siostra była rzekomo chora, brat dla odmiany trzeźwy. opowiada mi ma, że wezwano do Chudego Heńka lekarza, gdy już nie było ratunku. nie wyobrażam sobie, żeby mógł być jeszcze chudszy niż z czasów gdy widziałam jego papierosy z lufką. ale podobno był, jak mumia po trzech miesiącach leżenia w piasku. tata nie może tego przeżyć i mówi skurwysyny.

- no miałeś już o tym nie mówić ... a ciągle mówisz.
- lubiłam się z nim bawić koło studni ...
- [B] tak samo skończy, tak samo ...

Brak komentarzy: