sobota, 11 kwietnia 2015

nie mogłam się pozbierać

w środę rano. pomysł, żeby iść na trzy dni do pracy po świętach był słaby, jakby nie dało się z tego zrobić bardzo długiego weekendu do następnego weekendu :). tłumaczę sobie, że przez to mam cały czas zamuła i chociaż ćwiczę (bo ćwiczę, o czym zaraz) jestem senna. w środę zmieniłam też fryzjera. towarzyszyły temu różne uczucia, zadowolenie, wątpliwości, rozczarowanie, satysfakcja. mam równą grzywkę nad brwiami i wyprasowane włosy. niech będzie choć przez kilka dni ta świeżość. w czwartek wicedyrekcja macała mnie po głowie, więc poszło nieźle wg części społeczeństwa.

poranki są chłodne, ale w czwartek zainaugurowałam sezon popołudniowej medytacji z herbatą (i czasem Maciejem) na zachodniej ławce. wczoraj wygrzałam się już na całego z kotami w znanych konfiguracjach:

{czwartek}

czekamy ...



{piątek}






Maciej zamiast wygrzewać się na parapecie, zajął swoje letnie stanowisko pod różą, czyli jest naprawdę ciepło. i uwolniłam stopy. boso. cudownie. kolejny cykl.

... ale najbardziej jestem dumna, że zaczęłam ćwiczyć. we wtorek i czwartek zrobiłam ponad 45 minut callaneticsu, w środę 100 rozpiętek wieczorową porą. wczoraj był dzień odpoczynku, a dzisiaj znowu planuję callanetics. o mgr lepiej nie pytaj, coś tam będę dłubać po pół strony dziennie. nakupiłam pęczaku i kaszy jaglanej, łykam falvit. jestem tak fit, że bez kija nie podchodź. kolejny piękny dzień, rodziciele właśnie pojechali nabić kredyt w obi. dobrego weekendu :).

3 komentarze:

  1. piękne zdjęcia. nareszcie wiosna nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę przełamać się do ćwiczeń, a powinnam... Zrobiłam się jakaś apatyczna, jeśli idzie o czynności ruchowe, nawet sprzątać mi się nie chce... A tak nie było... Oby przeszło...
    Cynko, kasze są zdrowe. Zamiast falvitu - dużo owoców i warzyw! - Krystyna.

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days