piątek, 15 maja 2015

dobrnęlim(śmy)

sosny pylą i kwitną konwalie.

przeżyłam ten tydzień jakoś, choć trzeba pamiętać, że dzisiaj połknęłam ość, więc jeszcze nie wiadomo ...

ocaliłam pewnego padalca (anguis fragilis) od marnego losu pożarcia przez Rózię:


może jednak plany się ziszczą? ten tydzień jak wahadło ... mam jednak też pewną myśl na przyszłość: żeby to nie było jak z panią Pi, cokolwiek to znaczy.

2 komentarze:

  1. Czy to Ty trzymasz w ręce padalca? ja się boję jaszczurek, węży i innych gadów; nie tylko nie wzięłabym do ręki, ale też omijam z daleka; nie chciałabym aby pojawiały się na mojej drodze; a kiedyś przed sklepem pewna pani zostawiła na zewnątrz dużego pytona i jakby nigdy nic poszła sobie do sklepu; szok;
    pozdrawiam :) Aisab

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tu owijać w bawełnę, jestem ze wsi. Padalec, ropucha lub zaskroniec to nie jest wielki problem :).
      I czasem przenoszę przed drogę dżdżownice :>

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days