wtorek, 12 maja 2015

kolega

Jot sygnalizował mi dwa razy, że jakoś tak inaczej wyglądam. znaczy, że atrakcyjnie ^^. w nagrodę pomacałam go po brzuszku, niech ma. sporo dzisiaj wygrzewałam się w słońcu, bo w pracowniczej kanciapie chłód jak w rodzinnym grobowcu. zaszłam też do pryncypałki, aby wyrazić swoją o p i n i ę. nie wiem jaki będzie efekt. w każdym razie chodziłam i chodziłam wokół tej hali sportowej, niebo było ogromne a szalone, rozmazane chmurki bardzo wysoko przypomniały mi o niebie nad dzielnicą Etobicoke, nuciłam sobie Eminę i snułam piękne mrzonki, które nigdy się nie zdarzą.

nic z tych rzeczy może nie mieć miejsca, jakiś okruszek może się zdarzyć, jakiś wyjazd, jakiś uśmiech po drodze, jakieś "dzięki". pielęgnuję to minimalistyczne nastawienie, chroni mnie ono teraz przed utratą rozumu. możesz mrugnąć i przegapisz jakąś szansę. nie mrugaj, mówią Chińczycy. i did it! chyba kiedyś musiałam mrugnąć, cholera. tak mi się teraz wydaje. na jakimś korytarzu, na jakiejś ulicy. mrugnęłam jak nic :/.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days