piątek, 29 maja 2015

piątkowe popołudnie

jestem gładka na głowie oraz najedzona chińszczyzną, lodami waniliowo-śmietankowymi i opita americaną z ciepłym mleczkiem. lody i kawa wyniknęły spontanicznie, ponieważ spóźniłam się na środek lokomocji publicznej. dzięki temu spotkałam narybek sztuk trzech, dwie blondynki i jedną brunetkę, które wyraziły zdziwienie, że chodzę po mieście, jakby nie wiedziały, że to typowe zajęcie popołudniowe starych nauczycielek: wino, mężczyźni i śpiew (pomijając w moim przypadku wino i śpiew, a o mężczyznach w ogóle nie wspomnę - Templariusz upewniał się wczoraj, że naprawdę się rozstaliśmy, yeah, really, something like five months ago, FO!!!). powiedziałyśmy sobie do jutra, no bo rzeczywiście do jutra, a potem już łaskawie udawałam, że się nie znamy, żeby spokojnie mogły obrabiać mi tyłek.

pogoda wieczorna cudownie majowa, można iść bardzo wolno do domu po tym popołudniu spędzonym we własnym, dobrym towarzystwie, po dwuipółgodzinnym patrzeniu na siebie, w lustro, bez szkieł kontaktowych.

3 komentarze:

  1. A może "tyłka nie obrabiały..."? Skąd ta pewność? - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy w każdym lekko napisanym tekście musi być pewność czegoś? :)

      Usuń
    2. Niekoniecznie , ale jeśli stwierdzenie coś sugeruje ,
      to występuje niejasność... Tak sobie napisałam...

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days