poniedziałek, 15 czerwca 2015

i jakże

można sobie zrobić miło, gdy matka własna Internet zepsuje. nagle człowiek ma tyle czasu dla siebie i można te różne kremy powklepywać w kostki. ale dość tego miłego, pan Maciej przyszedł, kota wystraszył (Niunia schowała się do starego schowka na buty, baardzo głęboko i na strychu, bo to nie wiadomo, co takiemu do głowy przyjdzie ...) i nie tylko mi łączność ze światem przywrócił, ale nawet matka podłączyła sobie do swojego fona wifi za darmo, o co jej się na samiutkim początku rozchodziło, gdy naciskała te wszystkie guziczki, psuja jedna ...

wczoraj na pięknym spacerze wieczornym byłam. lipa szumi ekstatycznie. Dżi pyta, gdy jestem na schodach "idziesz już..." i te śmieszne minki robi ustami, gdy mówię mu, że sam przecież świetnie da sobie radę, gdyż jest profesjonalistą, a ja jadę do domu, a on niech osioł (czyli Dżi) siedzi. do Ekborna kolejną wersję pracy wysyłamy (i zmawiamy modlitwę). pytam się Tempka, czy się spotkamy niezobowiązująco, bo jestem głupia. to tyle tytułem streszczenia.

3 komentarze:

  1. Lipa nawet pachnie! Wczoraj byłam zaskoczona,że to już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to już ... i dlatego postanowiłam działać, bo zaczynam porastać pajęczyną ...

      Usuń
  2. aktualnie jest mi wszystko jedno własciwie

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days