poniedziałek, 13 lipca 2015

...

refleksje z przedpołudniowego siedzenia w mrocznej, smoczej pieczarze bezcenne. pijemy kawę w podwójnych, plastikowych kubkach.

mrówka, którą ledwo widziałam bez okularów, dźwigała robaka w ciągu komunikacyjnym dworca; nie ma sensu pytać dlaczego coś nam się przydarza - po prostu trzeba sobie radzić.

flexibility: zamiast włoskiego obiadu z luśkiem, były polskie pierogi z colą. i też było dobrze.

wróciłam też do lektury Mindfulness Robertsa, i zgrzytnęło mi, gdy autor podparł się Jezusem i Buddą. chcesz być wiarygodny, nie pisz o mindfulness półmitologicznych postaci, na bogów azteckich!

popołudniem jemy z mamą porzeczki prosto z krzaczka, trzy minuty przed wielką ulewą, z burzowymi chmurami nad głową ... dowiaduję się również, że nasz wron/a przeniósł się do Wro i tam będzie wypuszczony ... uratowaliśmy mu kuper. cieszymy się.

... a ponieważ znalazłam nową fałdę tłuszczu na brzuchu, zamiast ćwiczeń, dwie kiełbaski sojowe z keczapem. o tej porze ... bo ... trzeba się kochać!

4 komentarze:

  1. nie mogę się oprzeć, czytając o waszym Wronie, żeby nie podzielić się tym filmikiem...
    https://www.facebook.com/gazetapl/videos/10153456937934583/?pnref=story

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmyślne ptaki, ten nasz jeszcze dziobisko otwierał, żeby go karmić :)

      Usuń
  2. dawno mnie tu nie było, ale będę cię odwiedzać, częściej tylko jak znajdę chwilę

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days