czwartek, 13 sierpnia 2015

czekanie

to jest naprawdę upierdliwa sprawa w tym wszystkim. wyglądanie na osobę zainteresowaną, ale bez przesady (nie, że siedzę i sprawdzam wiadomości co pięć minut - chociaż siedzę i sprawdzam. po prostu jestem w tzw. zasięgu. jak-by-co). nawet ciekawa jestem, czy te moje wysiłki przynoszą efekty (dostawałam w przeszłości sygnały, że przynoszą i że jestem bardzo cool). ale z drugiej strony bez przesady również, bo jeszcze obiekt zapomni, wpadnie w czarną rozpacz, przestanie obgryzać paznokcie (nie chcę nikogo w czarnej rozpaczy, nie jestem taka). jednak, do ciężkiej cholery, jak powiedzieć komuś, że się chce pogadać, bez mówienia, że się chce pogadać?! pokaż się, pokaż się, pokaż się, intonuję w głowie. odwiesił się 31 minut temu. ok. czyli poszedł spać. wysyłam do niego energię - niech go wątroba obudzi o drugiej nad ranem, a pierwsza myśl będzie o mnie.

2 komentarze:

  1. otuchy słowa nie przychodzą... ale może to trzeba jak bohaterka mojego serialu, do której obiekt przyszedł po pół roku, za drzwi wyrzucić i wodą z wazonu polać...? oni to mają w jakichś innych przegródkach upakowane i nie obgryzają paznokci... chyba.
    cheer up!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przegródki mają inne,
      najpierw gadają, że nie możemy fiLtrować,
      potem fiLtrujemy.
      bez sensu.

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days