czwartek, 27 sierpnia 2015

(inauguru)jemy

Po 3 i 1/2 godzinach nasiadówki pojechałyśmy z Ann do łanłeja w celu jak powyżej, co zostało udokumentowane zdjęciem z dziesięcioletniego telefonu, jak poniżej:


nawet nie wiedziałam, że łanłej ma takie ładne zakątki. szarlotkę też ma tą co dawniej, ale wybaczam im. nie tknę kijem.

upał trzydziestopniowy zlasował mi mózg na tyle, że posżłam do tesco i pod koniec miesiąca kupiłam kolejnego netoperka i jegginsy. i niechcący spotkałam na parkingu Templariusza, bo oczywiście robił zakupy po pracy (było już po piętnastej). przez to, że dałam mu buzi, teraz trzeba tłumaczyć matce, czemu nie będziemy razem ...

co poza tym? poza tym wcześniej typowy wyścig do pierwszego siedzenia:
- widzisz! jestem jak Kszczot ...
- a tam, masą poszłaś ...

jasno z tego wynika, że trochę oglądamy mistrzostwa w Beijing. dzisiaj Włodarczyk miotnęła na złoto, ale obejrzę tylko powtórkę na yt, z powodu wspomnianej wcześniej nasiadówki dobitej pizzą Barcelona nr 3 z szynką wymienioną na brokuły. no i tak o, wczoraj na cito produkowałam analyzę i sprawozdyanie, a dzisiaj ... yyyy ... piję kawę, a jutro się szkolę w e-dzienniku. i oglądam takę oto fotkę, tak ludzie też mają. nasze dwie łazienki, stara niesprzątana i nowa nieużywana to przy tym jak złoto:

1 komentarz:

miłego dnia. have the nicest of days