niedziela, 16 sierpnia 2015

nawałnice

narobiły na zachodzie wiele szkód, ale cudowne miejsce pozostało nietknięte. ... poza tym, że nie mogliśmy się przez dwie godziny dogadać z dostawcą energii, bo nie wierzył, że u nas prądu nie ma, nic takiego się nie wydarzyło. wpadła do nas w samej koszulinie nocnej i wałkach na głowie antyczna sąsiadka, którą święci tureccy, z tych co to na dożynki targają kosze, zostawili na kilka dni samą w domu. starszej pani akurat z tego wszystkiego wysiadły nerwy i ktoś ją musiał potrzymać za rękę. padło na tatę.

dziś już nie ma upału i Zosia nie pcha się do domu, żeby chłodzić się na posadzce. powoli zaczyna mi przesiąkać do zwojów, że trzeba się będzie wziąć do roboty. na to konto nawet popisałam trochę oraz sprułam i zaczęłam od nowa mankiet pewnej rękawiczki. łyżeczką wydłubywałam z foremek roztopione serca, które po niespodziewanym powrocie taty we wtorek, zapomniałam włożyć do lodówki. jak tak się zastanowić, wszystko to pachnie jesienią ...

2 komentarze:

  1. u nas, na florydzie pod stolycom, wciąż lato... #zjaranapożaglach; uprasza się o niekrakanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kra, kra. Nawet nieźle mi idzie :>

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days