piątek, 28 sierpnia 2015

positivity challenge, day 1

rok temu, gdzieś o tej porze, poszło viralem ćwiczenie uważności. na zajęciach z relaksacji takie ćwiczenie robiliśmy codziennie przez k i l k a   m i e s i ę c y. zdecydowałam się powtórzyć je w tym roku przez czternaście dni na dobry początek ... czegokolwiek. oto więc ... d a y   o n e:

1. odkrycie, że CM o 3 nad ranem zalajkował to wspomnienie z irasmusa: love - john lennon. taka drobna, trywialana sprawa - dobry początek dnia.

2. po żenującym szkoleniu, z Ann wybieramy się do włocha i od tego chwili cały słoik pozytywów (americana i tagliatele z orzechami, siedzimy przed knajpką, pod parasolem, lekkie kropelki, cały ten klimat, Jacenty mi dzwoni, czemu wyszłam tak wcześnie, bo on ... w zasadzie nie miał żadnej sprawy, tak tylko ... i lokalny wariat przechodząc: "kaśka, życzę ci więcej seksu", nie jestem kaśka, ale czy to istotne? ... a skoro wczoraj kupiłam niebieskie jegginsy, to dzisiaj kupiłam do nich szarą, oversajzową bluzkę i namówiłam ma na podobną błękitną) ... nie ważna żenada, ważne, że przez cały ten dzień, w cielistej sukience, czuję się piękna.

3. nie no, znowu Twister w tv? tym razem podoba się mamie. czyli +.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days