niedziela, 30 sierpnia 2015

positivity challenge, day 3

1. punktem pierwszym w całości jest nieplanowana wizyta w hiperku, który z reala zrobił się ostatnio oszą (jak już zaczęła być planowana, to planowałam kupić buty do czarnego kimona na 1 września. nie kupiłam, oczywiście ... za to mam nowy, szary polar do chodzenia po Bieszczadach, dwa szyjoowijaki za złotych 10 każdy, w kolorze trzeźwego łososia i prawie kawy z mlekiem, top z cekinami porządnie przyszytymi na biuście, krem YR na noc, który ostatnio testowałam + ichni lakier do paznokci w kolorze 101 magnolia nacré). a skoro już ... to na deser lody w sowie. waniliowe z orzechowym, ależ oni wielkie gałki dają.

2. myślałam, że nr drugim będzie fakt zrobienia trzystu brzuszków, ale z powodu śmiesznie wysokiej temperatury, która grozi mi atakiem serca, brzuszki przełożone. za to Cimarro nadal jest porażająco przystojny, i kręci nową telenowelę. mam nadzieję, że go nie wywalą po tygodniu zdjęć. nr dwa - patrzenie na Cimarro.

3. ta pewność, że gdy, zamiast wpadać w panikę jak typowa nastolatka, rozsiądę się i zacznę konsumować ciasto popijając herbatą, ty się odezwiesz ... i odzywasz się, i uśmiech mam wielki na twarzy ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days