wtorek, 15 września 2015

weltschmerz

mam.
patrzę z uśmiechem jak trzęsie ci się ręka, gdy mi podajesz klucz i udaję, że nie zerkam ci na plecy, gdy przygarbiony, odpływasz z nią. więc może Szymborska?

[...] Kostium pająka, mewy, myszy pokornej. 
Każdy od razu pasuje jak ulał 
i noszony jest posłusznie 
aż do zdarcia. 

Ja też nie wybierałam, 
ale nie narzekam. 
Mogłam być kimś 
o wiele mniej osobnym. 
Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju, 
szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu. 

Kimś dużo mniej szczęśliwym, 
hodowanym na futro, 
na świąteczny stół, 
czymś, co pływa pod szkiełkiem. 

Drzewem uwięzłym w ziemi, do którego zbliża się pożar [...]

mimo wszystko nie. nie chciałabym być nią.
Goś zapodał mi ten fragment po godzinnym gadaniu do obcych ludzi. siedzę z rękami opuszczonymi, jak człowiek zrezygnowany. i niby nie hodują mnie na futro, a jednak iskra cierpienia dzisiaj w nocy będzie pielęgnowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days