czwartek, 15 października 2015

i'm little my. yes, i am.

nie znam fińskiego, ale zgadzam się:


a w zasadzie, czemu nie znam fińskiego?
i'm doomed:


wtorek:
słusznie spałam snem sprawiedliwego, bo występy poszły świetnie i nie było powodu się podniecać zawczasu. impreza po ok. zjadłam sześć kluksów (klusek? chyba klusek) śląskich. Dżi odwiózł mnie oficjalnie na koniec. żyjemy życiem niebezpiecznym.

środa:
polegiwałam do dziesiątej. wiem, bardzo gnuśnie i nieładnie. tak naprawdę wcześniej, rano, zjadłam wczorajszy obiad na którego nie miałam siły po ... eeeee ... obiedzie. barszcz ukraiński z zimniokami. za oknem jesień mokra i szara, trochę wietrzna.

czwartek:
do domu podwiózł mnie Mir nerwowo poprawiając swój aparat ortodontyczny. po pracy jestem zdecydowanie małą Mi:


Norbert zareklamował mi Radio Lublin, bo po 18-tej miał być reportaż o nim i Andrzeju. słyszałam go już, ale lubię takie radiowe wycieczki. pozdrawiam, Norbercie.

w trakcie słuchania miałam huśtawkową rozmowę z CM. ja to wszystko wiem, kochanie (Radio Lublin gra mi cały czas, gdy piszę ten post). jestem też małą Mi, gdy zachęcam zamiast powiedzieć "nie bądź świnią", chcę dokuczyć parze idealnych muminków  i spieniam mleko, zamiast je pić. co to będzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days