niedziela, 25 października 2015

odhaczone

byłam, zakreśliłam, obowiązek obywatelski spełniony. potem ruszyłam na spotkanie z Jorją Fox, która ma cudną przerwę między zębami (jest w niej coś tak oryginalnego, nie potrafię tego określić, że prawie natychmiast mi się spodobała; po prostu pachnie jakąś dewiacją, pyszna kobieta). już miałam do niej esemesować z zapytaniem, gdzież to mamy randkę, gdy się okazało, że siedzę pod drzwami jej zajęć. te spodnie z dziurami, ten uśmiech z przerwą, zjawisko (użyłam tezaurusa, żeby się z cudnym nie powtórzyć). mój typ. w każdym razie wygląda na to, że jeśli nie przybredzałam zanadto w moim pejperze, pod koniec listopada przynajmniej kwestię zaliczenia praktyk będę miała z głowy. napiszę ci o tym, co robiłam po czwartku, gdy w końcu dostanę zdjęcia z aparatu żony kol. DiCi. teraz tylko tyle, że było miło cholernie.

1 komentarz:

  1. Jorja Fox - wyszukałam jest na filmwebie...jeśli to o nią chodzi... swoją drogą ciekawe ma imię.

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days