sobota, 31 października 2015

pracowity

i słoneczny dzień (siedziałam w ogrodzie obłożona od spodu kocem, z wierzchu Maciejem). zaczął się od tego, że babcia przyniosła z rana kawalerskie lusterko dziadka z Avą Gardner na odwrocie (prostokątne, chyba z lat 40-tych, zanim jeszcze zaczęto do nich dorabiać plastikowe oprawki). babcia powiedziała, że dziadek długo się nie żenił, bo mu pewna blondwłosa narzeczona umarła. i gdy przychodził do babci w konkury, zawsze swoje fale przeczesywał patrząc w to lusterko ... chyba myślała o tym przez całą noc. teraz mam swoje własne lusterko do poprawiania makijażu. z Avą.

chociaż właściwie dzień zaczął się od oglądania prawdziwej historii Drakuli. czemu ja wstaję po piątej rano?

a tak naprawdę to zaczął się od tego, że się popłakałam po północy. teraz nie ważne, akurat to nie był jakiś strasznie smutny płacz. musiałam, więc się popłakałam, łzy szukają dziur w człowieku ...

zrobiłam sałatkę jarzynową, krokiety i ciasto ze śliwkami. naleśniki upiekłam już wczoraj wieczorem. do południa wszystko było sprzątnięte, a ja mogłam się upijać kawą, oglądaniem wywiadu z Janis Joplin & Glorią Swanson i rozmową z CM o truciu karczowników fosforowodorem. dobry łikend.

6 komentarzy:

  1. To niech do konca bedzie ten weekend dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. albo do końca roku chociaż :)
    swoją drogą historia z lusterkiem ma moc!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj! A podobno się nie smucisz... Przeglądaj się
    w lusterku , przeglądaj i zapytaj , czy jesteś najpiękniejsza na świecie...
    A co jak lustereczko nie będzie ściemniać ?
    Na Twój komentarz sympatyczny odpowiedziałam
    u siebie. Miłego dnia - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, komentarz był sympatyczny.
      Pozdrawiam :).

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days