czwartek, 19 listopada 2015

ciekawa

jestem, jak chłodny obserwator widziałby te nasze rozmowy, zachodzące na siebie, gubiące wątek, przechodzącę w śmiech z byle czego, dwujęzyczne, ucichające w powadze sytuacji.

i hope moja wife nie będzie crossing tej drogi. cholera, znowu znajomy. ale teraz poważnie, lubisz tak? nie lubisz. wiesz gdzie jesteśmy? bo ja nie mam pojęcia.

ta sama droga, co ostatnio z zadziornymi chmurami, tym razem: granat nabrzmiały deszczem w tle, a topole jasne, bo w zmęczonym słońcu. tymczasem na lewo na prawo stadko kilkunastu saren siedzących na polu w promieniach tychże, pozujące temu samemu niewydarzonemu malarzowi, co yesterday (i tak nikt mu nie uwierzy).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days