poniedziałek, 30 listopada 2015

podsumowanie of nov.


odkąd zapisuję tu słowa listopady wypadały słabo. zawsze mi się zdawało, że obligatoryjnie listopad musi być trochę do dupy. tymczasem teraz sądze, że to błąd był zasadniczy mentalny. nic nie musi być. owszem, są rzeczy, które stoją (np. moja magisterka), ale to nie zawsze jest źle ^^. #takatylka:


Kowalczyk zaczęła sezon na Ruka Triple dość średnio. oglądałam tylko w sobotę, i to ogryzek. jeszcze się rozoglądam, później. czuję (złudnie, wiem) jakbym miała czas na wszystko. przebywam głównie w teraźniejszości, robiąc wypady do tyłu i do przodu, gdy jest to niezbędne ... ostatni weekend był wspaniały, Łojtuś idzie jutro na wycięcie jajek, a na święta zrobię pierogi z kaspustą, o!

2 komentarze:

  1. Nie przepadam za listopadem, choć ten nie był najgorszy.
    O tak, prace najlepiej się pisze, gdy goni czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój listopad był całkiem w porzo;)

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days