piątek, 6 listopada 2015

zajęta

chociaż prawdą jest również, że bawię się swoim nowym telefonem. kupiłam go w środę. wczoraj 12 godzin byłam w pracy. rewelacja (dududu), oto drobne reminiscencje:


poza tym małe spięcie, które zniosłam z godnością. dzisiaj samopoczucie TGIF. z CM spotykamy się w promilach w porównaniu z zeszłym tygodniem, ale zwalam to trochę na karb mojego samopoczucia. przed zakupami poszłam dziś z tatą do starego P, a wcześniej wybraliśmy się na grób pradziadka w C...y. taki kolaż z iwentu:


jak widać kura przebiła wszystko. teraz będę robiła zdjęcie każdej biedronkowej kupie jaką napotkam. jeszcze technicznie nie rozgryzłam mojej nowej zabawki do końca, więc jakiś czas będzie to skutecznie zabawiało moje zwoje. jutro na uczelnię. zaniedbuję się w tym tygodniu z niemieckiego. i z przysiadów też. leń jakiś listopadowy na mnie siadł i nawet nie mogę zwalić na pogodę, że leje i jest do doopy. wprost przeciwnie ... w nocy chłodno, a rankami mgły się nad polami unoszą i leniwie na nas spogląda mdłe słońce {tym zdaniem zakończę, bo jest ładne}.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days