czwartek, 26 listopada 2015

zimno jest

środa i pierwsze podspodnie gatki (do tej pory udawało się mi chodzić z niemalże gołym tyłkiem). czwartek i bjorgen wraca na głowę. we wtorek odzyskałam telefon, w związku z tym robię fotki wszystkim zjawiskom atmosferycznym, herbatom i pizzy jedzonej w samochodzie. kontakt ze światem potrafi być taki miły. byliśmy z CM w zakątku, najpierw dokonując niezwykłego wyczynu wyjazdu z parkingu pozostając prawie nie zauważonymi (coś mi szwankuje w tym zdaniu). jutro Andrzejki na których muszę być, potem "andrzejki" na których chcę być, ale ... zobaczymy. teraz męczę się tragicznie pisząc bezsensowny biznesplan, którego nigdy nie zrealizuję. więc wspomnienie wczorajszego obiadu samochodowego:


ech. a dzisiaj ziemniaki z kalafiorem. Kaś nawalił piec, i nie mam z kim pogadać, że nam się to wszystko pisze bez sensu. jakaś plaga z piecami. CM też pękło coś tam, akurat gdy był mi potrzebny gdzie indziej. zimno, trudno się nie martwić. i ból mu promieniuje ze szczęki do głowy. i mówię mu, jak to kobieta facetowi, do lekarza. pewnie wziął procha i udaje, że jest świetnie. mężczyźni są jak dzieci. ale to wszyscy wiemy, więc dobranoc państwu.

3 komentarze:

  1. Po co pisać plan , jeśli nie będzie zrealizowany? Strata czasu. Na zimno sposób - otulić się ciepłym , wełnianym kocem... Na Twój komentarz odpowiedział p. Adam i ja też ... Dobranoc - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Więc piszę, bo muszę.

      Usuń
  2. Cynio, nie ukazują się dla zalogowanych w tym portalu :))
    Zimo -- fakt. A Twój facet nie jest czasem Koziorożcem?
    Zapytałam z ciekawości.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days