wtorek, 15 grudnia 2015

czy to już połowa grudnia?

chwilunia, czy to nie był wrzesień tydzień temu? widzisz, musisz mnie częściej pytać, co tam u mnie, bo nie nadążasz za fabułą :p, piszę Lusi. za oknem deszczowo jak w ciężkim listopadzie, pogoda w ogóle nie czuje świąt, gdy tymczasem ja od wczoraj nucę Krystynę. zrezygnowałam z pracowniczej wigilii, która ma się rozbarszczyć w piątek po południu. ma być sympatycznie, ale mnie tam nie będzie. dziś uścisk rąk, raczej palców, jeden pocałunek, długie spojrzenie w oczy. wyników cytologii nie mam czasu odebrać, mówię sobie, że gdybym miała trzecie stadium czegośtam to pewnie by zadzwonili. tak schodzi. znów wpadłam w łóżko po pracy, zziębnięte serce nadal mam, stopy mnie o tym informują i mówią mi idź do łóżka, owiń się w koc, idź do łazienki, włóż nas do miski z wrzątkiem. słucham się. stopy mają rację. sercem zajmę się później.

1 komentarz:

miłego dnia. have the nicest of days