niedziela, 27 grudnia 2015

myśli różnej wagi

pobudka o czwartej rano, dzień zapowiada się na piękny, siedzę tu już z trzecią herbatą.

(wczoraj 15:16) wódka pomaga? poczułam się lepiej po drinku. a może to kwestia krótkiego spaceru po podwórku w zimowej kurtce i japonkach? pogoda jest dobra, z chmurami gdzieniegdzie, ale przesiąknięta słońcem. głupie krówki mi się losują, jak nie "tęsknię za Tobą" to "daj mi znak" ... wcale nie pomaga to, że odkrywam Twoją wizytę w Karpaczu. odpisuję Kaś, żeby się trzymała, napiszemy wspólnie to gówno, albo wspólnie oblejemy. jej się rozwaliło to, co mi się nie złożyło. chcę kupić porządną micro sd oraz nowe etui z hartowanym szkłem i bez napisu "smile".

(wczoraj 15:40) czubki sosen pomarańczowe na przydymionym, granatowym tle. ładny zachód.

wieczorem oglądam odrestaurowanego Sportowca mimo woli.

sen w prawie pełnym księżycu miałam taki spokojny. uzasadniający Twoje (nie)bycie w moim życiu. bo nie ma Ciebie, ale jesteś. i trudno, Ty nie poradzisz, ja nie poradzę. więc czemu wszycy pobudzili się o czwartej rano? moja rodzina ma przestawiony kolektywny zegar. zegar ten chodzi na czas koci. rano oglądamy w tv architektoniczne cuda czasów hitlerowskich i dojadamy świąteczne resztki.

6 komentarzy:

  1. Wstać o 4 rano w wilny dzien...podziwiam..
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wolny dzien polega na tym, że się wstaje, kiedy się chce :)

      Usuń
  2. Takie wczesne poranki też mają swój urok - wiem, bo zdarza mi się wstawać tak... z własnej woli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o 4 to ja czytać kończyłam... nawet kot grzecznie czekał aż wstanę i go wypuszczę.

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days