niedziela, 13 grudnia 2015

post z serii: na uczelni

Kaś robiła mi przez większość dnia dialog motywujący - wyszłam z wykładu na 10 minut, nie było mnie półtorej godziny. było dobre to, co mówiła - te wieści z drugiej strony barykady. dobrze jest mieć kogoś, kto spojrzy chłodnym okiem. tym bardziej, że CM dzwonił do mnie ze swojego salonu i brzmiał tak jak cała sytuacja. znam te realia, panie Dyjak.

Ewcia M. będzie miała chrystusowe w styczniu, więc impreza za miesiąc już zaklepana, będziem piły wódkę, a tymczasem ...
- koniec semestru, a ja dalej nie wiem na jakie zajęcia chodzę ...
- piąteczka!
przybiłam. tak, niepostrzeżenie stałam się Ewcią.

i tak siedziałyśmy ja, Kaś, Duża Aś, Kasia-o-kuli. później doszła do nas Edzia. zjadłam Edzi ciastko, a ona opowiadała nam o negatywnych skutkach brania litu (wie, bo bierze).


już chciałam iść na kolejne zajęcia, ale zawróciłam, gdy naszłam w toalecie Marcię. na końcu doczłapała do nas dzielnie Asia Cienkie Papieroski. mocna grupa, jeśli w tym zestawie pójdziemy na chrystusowe, to o matkobosko. a będzie jeszcze Ewelka & Becia ^^ wygląda też na to, że wszystko to gorszy sort, bo podczas naszych rozmów koktajlowo-barowych Beci Kempie też się oberwało.

w przerwie interwencji ciastko chałwowe zeżarte na pół z Kaś:


- życzę ci, żebyś obudziła siebie, była egoistyczną suką, bo tylko takie mają szczęście w miłości.
no i w zasadzie, i w zasadzie ja wiem, że ona ma rację. tylko, że my jesteśmy niewymiarowe, słabo mieścimy się w szablonie, a inni? jak to powiedzieć do innych ludzi? ale nevermind, parę osób próbowało mnie dopytać o mgr. tak, mam koncepcję. chyba. fajne są tu człowieki, będzie mi ich brakowało, gdy przyjdzie czas ...

soundtrack dnia: Kortez Od dawna już wiem i Mikromusic Krystyno :D

2 komentarze:

miłego dnia. have the nicest of days