środa, 9 grudnia 2015

w grudniu po południu

nie jadę na jarmark bożonarodzeniowy, choć jeszcze we wtorek rano miałam takie plany. bez serca stygnę na potęgę. postanowiłam, że zaliczę jeszcze tylko jeden wyjazd w tym tygodniu i będzie to dawno już planowany Capitol z (zaplanowanym dzisiaj) wstępem obiadowym. marznąca mżawka utwierdza mnie w przekonaniu, że to była dobra decyzja. wcale nie zapomniałam o positivity challenge, day 5 & 6, wczoraj 1) dobry obiad po lekkim dniu w pracy i 2) parę słów Whitney Thore o wyzwaniach, jakie przynosi nam życie. dzisiaj też było raczej lekko, {nawet się uśmiechnęłam mamrocząc coś o mojej prywatnej otchłani. ba, przytuliłam jedną blond latorośl, której, tak jak mnie, wyskoczyło na ustach zimno, i życie w szkole ją boli} 3) wklejanie zdjęć na nk i 4) tekst Nulanda o sztuce umierania.

z trudem się zaczynają i nagle kończą te najkrótsze dni w roku. mogłabym spać cały dzień zwinięta w kłębek, chroniąc stópki przed zimnym smutkiem ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days