czwartek, 24 grudnia 2015

Xmas one

zaliczyłam wczoraj wieczorem jeszcze jedną rozmowę telefoniczą z Luśkiem, bo zapragnęła mnie poinformować, że chciałaby na Malediwy, ale już nie ze Ska i Ka, bo oni są passe. podoba mi się ten pomysł, tylko kasy brak.

rano rodzice wspominają. tata gdy był mały zastanawiał się czy słońce nie spadnie za horyzont skoro jest tak nisko, a mama nieomal spadła radio, bo w Świerszczyku wyczytała, że w radiu siedzą ludziki i rozmawiają. czy ja po takich rodzicach mogę być w normie, sam powiedz?

wszelkie prace kuchenne były dziś z daleka nadzorowane przez inspektorów:



(o tradycyjnej, pogańskiej Wigilii można poczytać TUTAJ)

zrobiłam krokiety, sałatkę jarzynową i pierogi z kapustą. bardziej mięsne cuda robiła moja mam. w tv wrócili Dwaj zgryźliwi tetrycy (o niebo lepszy ten powrót, niż taki np. Kevin).

... nie jest łatwo. ale staram się trzymać głowę do góry. w czasie kolacji rozmawialiśmy o locie Voyagera 1 poza heliosferą, słuchaliśmy Dyjaka i jedliśmy krówki:


raczej chyba na odwrót ...
(Dyjak śpiewa mi dzisiaj Sutrę)
a to życzenia, które znalazłam na profilu fb Krystyny Jandy:


dobrych, miłych, nie jest lekko, mówię ci. tęsknię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days