sobota, 26 grudnia 2015

Xmas two

wczoraj sen był dobry. wczoraj było śniadanie przy świecach. spacer aż do spalonej leśniczówki. podobno spaliła ją po wojnie UB. można to miejsce rozpoznać po tym, że w środku lasu rośnie zdziczały żywopłot i zmurszały orzech włoski, który wygląda jak dąb. i znaleźliśmy zielonki. trzy w całości. resztę zjadło jakieś kopytkowe stworzenie.

dzisiaj już dobrze nie jest. czytam biografie aktorów grających w Grumpy Old Men i plik przesłany przez Luśka o odnawianiu starych, polskich filmów. Kaś też się posypała, nie piszemy pracy, choć powinnyśmy. dopiero dzisiaj, gdy przed obiadem miałam skroń wciśniętą w poduszkę, przypomniałam sobie o upływających terminach. {nie lubię} nie chcę pisać o złych rzeczach, ale to nie jest dobry dzień. powinien być, bo przecież nic wielkiego się nie stało, nic, czego bym nie przewidziała. ale boli cholernie. dzięki wam {po raz enty} o bogowie pomniejsi, którzy dodajecie dnia i świecicie słońcem, za studiowanie psychologii. mogę sobie powiedzieć to tylko psychika, spokojnie, jutro też jest dzień. podobno wiedza pomaga. mi mnie jeszcze nie pomogła, ale wyjdę z tego. wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days