niedziela, 3 stycznia 2016

3 stycznia i inne

przyszedł styczeń i zaczął z przytupem... rozpadał się śnieg, temperatura spadła. uzmysłowiłam sobie, że w wigilię i później nie zjadłam ani kawałeczka karpia.
i tak bywa:


w Sylwestra poszłam spać chyba po drugiej w nocy, pierwszego dnia dojadaliśmy wigilijne jedzonko:


rozmawiałam wczoraj z Lusiem o tym, jak bardzo teraz nie widzę radości ze wspólnie planowanych wakacji. zrobiłam podsumowanie dziesięciolatki, ja 2 + 2, ona 1 i 1/2. nie, nie chcę sobie wypełniać dni, nie jestem od wypełniania, nie chcę w wieku starczym odpowiedzieć "wypełniałam" na pytanie "co robiłaś w życiu?".

a dzisiaj rano - 13°. w nocy śniłam, że uratowałam małego szczeniaczka. nie śniło mi się za to, że wkleiłeś dla mnie L'adieu, które zniknęło pewnie gdzieś ok. piątej rano.

no i niech będzie:


na liście na pewno będzie Kapuściński. adieu.

3 komentarze:

  1. Masz długie piękne życie przed Toba. Ciesz się z tego bo nie każdy już tak ma he he. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak ulu, ale ja tak sobie głupio marzę, aby to długie życie przede mną, co to je kiedyś chciałabym powspominać, miało jeszcze jakąś treść poza pracą.

      Usuń
  2. linki działają? https://www.facebook.com/3majfasonpl/photos/a.543296199024819.115440.165291876825255/971768249510943/?type=3&theater

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days