sobota, 23 stycznia 2016

białe

dalej leży. -3. szarość dowala do tego z góry. obudziłam się w nocy o jakiejś tam porze i, dziękując wam za smartfona o bogowie, sprawdzałam co tam w internecie. a może to był sen? śniłam też, że rozmawiałam z Jadzisią i ona mi mówiła, że kocha już kogoś innego. kiedy śniłam, nie wiedziałam, że to sen, dopiero późnym ranem dotarło do mnie, że przecież to bzdura, Jadzisi bez Pitunia jakoś sobie nie wyobrażam, absurd jakiś. za to śpiąc wiedziałam, że to ten piątkowo-sobotni sen i że mogę śnić ile dusza zapragnie, płakać pewnie tyle samo. skóra wokół oczu rozpulchniona, wyglądam jak siódme nieszczęście. skoro już zostałam zabita i zwodowana, to co teraz? co się robi, gdy się nie żyje? kopytka ...

zrobiłam z babcią kopytka ... teraz piję kawę i nie ukrywam, że to pytanie zaczyna mnie bardzo ponaglać.

4 komentarze:

  1. gdy się nie żyje, wsiada się w pociąg i jedzie w nieznanym kierunku. najlepiej do stolycy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może. może tak właśnie jest? mój pociąg jeszcze nie odjechał.

      Usuń
  2. Nie tak źle, póki są pytania, to się żyje !

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days