wtorek, 12 stycznia 2016

za oknem śnieżek na gałązkach, całkiem świeży

suszę włosy. nie pachną już chlorem. dwie późnopopołudniowe godziny w basenie z Ilką i Goshą stworzyły nowe perspektywy. rozmawiałyśmy o nadziejach i beznadziejach, wizytach u ginekologa oraz o tym jak łatwo jest wygiąć metalowe części auta gimnastyką miłosną. jest lepiej. jestem w swojej prawdzie. w paczce przyszła wełniana sukienka do realizowania postanowienia noworocznego nr 3. zrodziło się piękne zamierzenie - wspólne wypady do aquaparku zamienią się w cykliczne, dopóki Gosha da radę, dopóki nie unieruchomi jej ten jej japończyk, albo coś innego. romantyczny plan minimum jest taki, że będę znosić cierpienie z godnością. może nawet będę w tym olśniewająca. dobrze, że po południu nie wróciłam od razu do domu i włosy zmokły mi jeszcze raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days