poniedziałek, 1 lutego 2016

epifania

najpewiej są jakieś badania na temat oddziaływania zakupów na nastrój. albo działania kawy w tym samym kierunku. dzisiaj mogłabym być obiektem badań psychologicznych. lista zakupów:
- pomadka z l'Oreala 201 rose symphony
- tabletki Belissy 40+
- krem Dermiki lily-skin
- olejek do kąpieli Green Pharmacy z bergamotką i limonką
- cukrowy peeling do ciała Perfecty spa o zapachu ... jagodowej muffinki
- krem do stóp Lirene
- emulsja do higieny intymnej Lactacyd
- 6 cienkopisów różnej grubości

... od południa pogoda zaczęła robić się coraz bardziej paskudna, niezbyt zimno, ale mży szaro, idealny akompaniament do samobójstwa. rano byłam w pracy zrobić jakieś durne papierki ... co tam papierki, czekałam na CM. była spora chwila spokojnej rozmowy. czy usłyszałam to, czego pragnęłam? a skąd! wręcz przeciwnie. finito. it's over. eta kaniec. das Ende! hm, rozstaliśmy się oczywiście ... uwaga, uwaga ... na parkingu. dojechałam do miasta tylko po to, aby się przekonać, że fryzjer nie odbierał telefonu, bo go dzisiaj nie ma tam gdzie normalnie powinien być. poszłam na pizzę. jadłam i patrzyłam na ścianę z tapetą imitującą śródziemnomorską uliczkę. potem rossman. kawa z pychotkami. sklep z artykułami dla domowych artystów. i właśnie w tej drodze zaczęło się nad moją głową rozjaśniać (nie w realu, bo tu mżawa kisiła się coraz bardziej). czemu ja się zamartwiam tym, czego nie mogę mieć? czemu nie skupiam się nad tym, co mogę, co dobre w tej znajomości? weszłam na moment do kawiarnianej toalety, żeby przymierzyć kolor nr 201. matko bosko! pięknie mi! pasuje do pomarańczowego komina i na dodatek mam zęby! czy naprawdę chciałabym zająć czyjeś miejsce? byłabym szczęśliwa robiąc projekty frenetycznie i weekendowo skacząc w przebraniu sumo? byłabym? tak szczerze ... byłabyś? duuh!
zakupy wyglądają tak:


kawa TAK. po drodze wkurwiłam się rozmową z Luśkiem, która oczywiście znowu nic nie kapuje, ale teraz to bez znaczenia. ścianka, góry, nowa nadzieja, nauka, rysowanie. mogłoby być lepiej, ale nie jest źle. fail again, fail better. i jeszcze jedno do przyszłej mnie: jeśli za kilka dni zostaniesz zasypana zdjęciami cudzej miłości, nie zapominaj o jednym: you're gonna be fine. i'm sure. you're gonna be fine.

4 komentarze:

  1. no, to chyba dno mamy za sobą, proszę pani...
    lactacyd to nawet do d... nie jest. i brakuje sukienki. tak, na pewno sukienki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze niejedno zamulone dno przede mną, ale to normalne, życie to sinusoida ... u mnie ostatnio zagęszczona ... spodziewam się, że albo mnie zabolą dokonania fotograficzne, albo pierdolnę ze ścianki. zobaczymy, co zrobi na mnie większe wrażenie ...

      Usuń
    2. chyba nie chodzi o te kawowe dokonania? i czemu one boleć mają?
      na ściance jest się przypiętym ;)
      a gdzie zielony cienkopis do metody zielonego ołówka?!!!

      Usuń
  2. Zakupy poprawiaja humor :)

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days