piątek, 12 lutego 2016

jakże

szybko minęły ferie. spędziłam półtorej godziny w komunikacji miejskiej, żeby podjechać kilka km do Wro i oddać papiery z praktyk. potem drugi raz byłam w Powoli (tym razem kotlety brokułowo-pieczarkowe. coraz bardziej Nadodrze wsiąka we mnie). muszę pamiętać, żeby nie sprawdzać telefonu w nocy pod kołdrą tak notorycznie, bo robi mi się od tego pozioma zmarszczka na szyi. zakwasy znikają. tak jak i dwa symetryczne sińce na pośladkach. mam w głowie wzruszające przemowy o moim poświęceniu i wspaniałomyślności. oraz podręcznik do statystyki ... wypożyczyłam dzisiaj ...

- o matko, nie wierzę, niech pani tak nie patrzy .. muszę nad tym pomyśleć.
- proszę uważać, bo pojawią się pytania o sens egzystencji.
- oczywista, na to już jestem psychicznie przygotowana ...

zgrywne kobietki dzisiaj były, ruch w biznesie czytelniczym mały. miło jest pośmiać się z obcymi ludźmi, których się zna. hm ... obcy, których się zna. ferie are closing.

2 komentarze:

  1. A ja za to ferii nie miałam...ja z tych co ferii juz nie maja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w życiu trzeba umieć się urządzić, they say :>

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days