sobota, 20 lutego 2016

kojący efekt mini

bo nie wiem, czym innym to wytłumaczyć. kiedy nogi przestały mi się mieścić pod siedzeniami gimbusa, i tyle było wszędzie tych moich nóg, postanowiłam sobie odpuścić. nie nie, nie to. postanowiłam sobie odpuścić zazdrość. przynajmniej na tydzień. tym bardziej, że po naoglądaniu się tych wszystkich programów z serii katastrofy w przestworzach, troska o ex udającego się w podróż do Hellady przeważa nad egoistycznymi pobudkami sprzężonymi z pms (bo on leci, prawda? hm. nie zapytałam ...). mini była z okazji Mistrza i Małgorzaty w Capitolu (oblukałam się tam w łazience, naprawdę jestem chuuda). zaczynam lubić Imielę. Wysocki jako Woland - wspaniały głos. Woubishet świetny w roli kota. a teraz jem bigos. mdli mnie po teatrach. chciałabym się zawinąć w kokon ekspresowo po seansie, wypieszczona i ciepła, z rozgrzanym brzuchem. a każdorazowo muszę pokonywać drogę powrotną na prowincję. więc mdli mnie po teatrach. to trudna miłość jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days