poniedziałek, 28 marca 2016

lany poniedziałek

2 na 3 dla mnie. ten trzeci zresztą w ogóle zapomniał mnie oblać ...

lista księży, których cenię (co nie znaczy, że nie polemizuję) nie jest bardzo długa ... Tischner, Lemański, Kaczkowski ... {generalnie kontestuję podporządkowywanie się celibatowi jako czemuś z natury swej nienormalnemu, a więc skłaniającemu bardzo osobiście do obłudy ... on the other hand, not my shit ...  just sayin'} ... Kaczkowski umarł dzisiaj. już się nie męczy koniec. mnie tymczasem mdli po antybiotyku, chyba osiągam swój stan wysycenia i może mi się zacząć ulewać. jutro do pracy, załatwić papierkowe biznesy, pokazać się. koło zamachowe kwietnia zbliża się nieuchronnie, a istotne decyzje nie zostały podjęte. trwam w zimie siłą woli. obejrzałam Prostą historię, nie łykam tego rodzinnego refrenu, ale w ostateczności rodzina w wydaniu Buffy TVS albo Friendsów bardzo dlaczego by nie. kontakt z człowiekiem, proste sprawy załatwiane samodzielnie, krajobrazy mijane powoli, no i lubię burze. w związku z tym wszystkim uważam ten film za bardzo dobry. z taką właśnie myślą idę spać ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days