niedziela, 24 kwietnia 2016

a miałam już o tym nie myśleć

wieczorem, punkt dwudziesta druga, Templariusz przywitał się niespodziewanym cześć. to takie przewidywalne. chciał mi powiedzieć, że mrok go nie ogarnia. piję teraz kawę, rano myślałam o nim, niepogodzona. pogodę zapowiadają na większość tego tygodnia nietęgą, wyprany prochowiec powiewa na zimnym wietrze; jutro raczej nie będzie mi potrzebny. słońce przemyka, ale nie ma się co łudzić, jeśli wzrok mnie nie mylił, dwie godziny temu za oknem padał drobniutki grad. nie powiedziałam mu nic prawdziwego, potakiwałam tylko, to dobrze, rozumiem, ok, a i to wyssało ze mnie energię i nadmuchało do środka smutku. siedzę teraz w jego oparach grzejąc ręce o kubek z kawą.

1 komentarz:

  1. Ten króciutki tekst pokazuje, że nawet zwyczajność można pięknie opisać

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days