wtorek, 26 kwietnia 2016

co za parszywa pogoda

za oknem, leje. po prysznicu namaściłam się i wskoczyłam pod kołderkę, teraz mogę ci wszystko opowiedzieć. od wczoraj czytam Wilki Wajraka. kupiłam w lidlu, pomiędzy wczorajszymi szparagami (na razie wychodzą mi lepiej na zdjęciu niż w garnku), cukinką na dzisiaj i brokułem na zaś.

w pracy jest constans, jakiś. Dżi niby coś mi zarzucał, ale obróciłam to w żart, nadal boi się śmiać patrząc mi w oczy, jakby to było coś bardzo strasznego, gorszego niż ... wiesz co. założyli nam w końcu nowy zamek do drzwi, kiedy zapominam klucza, drapię zamiast pukać. drap drap. otworzył posłusznie i sprawnie. jestem przyzwyczajony, psom otwieram. albo wołam poszedł stąd. świdrujące oczka Norci uważnie mu się przyglądają, gdy tak się tłumaczy. naprawdę dobrze, że kiedy się śmieje, nie podnosi wzroku. mam wrażenie, że byłoby widać wszystko, a to o wiele za dużo.

zauważyłam, że w ostatnim miesiącu nie zrobiłam kolażu ze zdjęć :). chyba pasje zdjęciowe mi się wyinstagramowały. przyglądam się tam ludziom różnym. rozczulają mnie w szczególności nowi patrioci z okolic Białegostoku. Rozbawiają mnie, a powinnam się bać. sprawna i giętka młodzież chwaląca się swoją wielką rodziną współbraci, lecząca komleksy i domowy chłodny wychów, tudzież fiksacje babć i dziadków, którzy bawili się zapałkami w stodołach pełnych sąsiadów. to już wszystko było przecież. a jednak. czas się robi przychylny. pospolitych morderców ten system uświęca. po czasie ktoś pisze podręczniki. dziwi się. ludzie czytają, dziwią się. mówią, że teraz, kiedykolwiek by to nie było, to już nie byłoby możliwe, bo osiągnęli wyższy poziom rozwoju. zerkam w media. nie widzę tego wyższego poziomu, ryjemy tabakierą w błotnistej depresji ...

dla Niuni to nie jest atrakcja, mówi ma w kontekście szafy. wszystkie koty pchały się do cieplutkich i mrocznych czeluści w których ma godzinę układała ubrania. co się odwróci, inna futrzata dupa. Niuni wszędzie jest ciemno, przytulność nosi Niunia ze sobą, dzisiaj była przytulność raz, po obiedzie, do mojego lewego ucha. szafa to żadna atrakcja, ciemność żaden argument.

no i proszę, po pół godzinie słoneczko wychodzi, idę po herbatę z miodem, obłożenie kotem już jest ...

1 komentarz:

miłego dnia. have the nicest of days