piątek, 15 kwietnia 2016

łeb

mi pęka na dwoje (tak się chyba mówi, czy co). głowa pod poduszką przeżywa różne małe epifanie, jak to, że teraz trzeba wykonać jakiś ruch, żeby sobie za 10 lat nie mówić "wtedy mogłaś wykonać jakiś ruch". szysko to prawda, szysko. widzisz ten ibuprom z? pani mgr mi powiedziała, żebym sobie darowała robienie punkcji, bo to przereklamowana pipa. jestem skłonna się zgodzić, biorąc pod uwagę, że jeszcze nie spotkałam osoby na stałe wyleczonej z bólu zatok punkcją ...

nie licząc tego wieczoru epifanicznego na prochu, poprzednie wieczory, od niedzieli, bardzo ładnie wpisały mi się w schemat: oglądanie kolejnych odcinków Bodo, albo czytanie kolejnych rozdziałów z Munro, albo jedno i drugie (dzisiaj już nie, bo patrzenie na ekran komputera wyczerpuje moje możliwości fokusowania wzroku, ale spodobał mi się ten zwyczaj oderwania się od rzeczywistości and to be continued).

w pracy ostatnie dwa dni były ciężki, głównie z powodu mojego własnego nastawienie, przeżywałam jakieś paniczne nastroje ... to szysko mniej więcej tak:


wczoraj było Justyny? czy coś? w każdym razie czuję, że mój schemat już się wyczerpał, albo czeba inaczej, albo czeba dać sobie spokój na stałe z tym, tutaj, oto. poza tym dzisiaj nie było tak, jak w zeszły piątek, gdy czułam, że ktoś za mną prycha. wymieniliśmy tylko króką uwagę, że czy czytałam klucz. ja nigdy nie czytam kluczy. gdy robię krok do przodu, on robi do tyłu, ale dzisiaj miałam to w dupie, bo już zatoki ze mną mówiły. myślę, że ma ostatnio ciężkie dni milczenia domowego, tak czuję z tym moim łbem pod poduszką even bardziej. ale ból zatok ustala mi pewną perspektywę, kto tu jest najważniejszy. ja jestem. moje zdrowie, potem inne problemy i emocjonalne hemoroidy. i to jest bardzo dobrze. współczuję, sobie i innym, mniej wymagam, bo wymagam tylko, żeby mnie łeb przestał boleć a reszta się ułoży.

mam bilet elektroniczny - niedzielne plany teatralne są. jutro czuję, że skończę Munro, to napiszę ci Lenko, czy mi się podobała i dlaczego. będą racuchy. Rózia już leży mi w nogach i mruczy, czy idziemy spać. jeszcze kwadrans mówię, może dwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days