środa, 6 kwietnia 2016

post refleksyjny

dni mijają, zapominam pisać, potem grzebię w głowie, to co tam było co? pon i wt bardzo ciepłe, popołudnia spędziłam wałkoniąc się w fotelu wystawionym w ogrodzie. wszystko się snuje, trzmiele latają wbrew grawitacji ... to fotka z wczoraj, zrobiona na odchodnym ... taki krajobraz murkowy w słońcu, a prochowiec powiewał mi od pędu ...


zanim udałam się do fryzjera zjadłam pizzę przy Wielkim Higieniście ... chyba często tam jadam, kelnerka rzekła, że gdybym zapomniała zapłacić, to no problem, znają mnie ...


z pomadek loreala zaczyna mi się robić kolekcja, tym razem z serii color riche nr 632 greige amoureux. wałkonię się ze słuchawkami w uszach ...


refleksyjnie miało być. jestem śmierdzącym leserem i leniem. odkładam, odkładam, samorozwoje, zwoje, sroje, podania, sprawdzania, zakochania i przysiady. mam jakieś nieokreślone problemy kobiece, ale mniejsza, will see, w nocy spałam nieszczególnie ekstatycznie w związku z tym. ale refleksyjnie miało być ... aha, dzisiaj padał deszcz ... myślę, że ... jutro jednak w końcu muszę oddać książki, bo kara przekroczyła 25 zł ... to bez sensu ... jakiś wyjątkowo podprogowy proces zachodzi w jego głowie, bo unika mojego wzroku w milisekundę, gdy wpadamy na siebie rano w drzwiach, prawie zupełnie przypadkiem. patrzy w próżnię nad moim lewym uchem. yep, ma bardzo szybki mózg, zawsze to lubiłam. A wróciła do pracy, lżejsza o 7 kg. może spikniemy się w piątek. Ilce wycięli mniej niż mogli wyciąć, przeżyła, teraz cza czekać. liczę na epicki weekend. albo rybka, albo pipka, coś trzeba postanowić, bo wielkanoc będzie dopiero za rok, więc nie ma się co oszukiwać, że czekam na mazurka i lany poniedziałek, czeba działać. nie wierzę, że to już kwiecień, mam w plecy cztery miesiące i czuję, że powinno być boże narodzenie. nic się nie urodziło, za to będzie dzień flagi. i weekend pod znakiem wieszaka oraz trotylu. miało być refleksyjnie, nie umiem, mam dni wypchane nieistotnymi zdarzeniami. wyprasowane włosy wszystkim się podobały. my god, trzeba kotom kupić obroże przecipchelne, bo coś po mnie skacze.

1 komentarz:

  1. Cynko, ani się nie obejrzysz, gdy nadejdą kolejne święta. Czas ucieka, wieczność czeka...
    Nie przepadam za pizzą anoi za jedzeniem
    w lokalu... Wolę sobie sama coś upichcić...
    U nas nie padało. Z tego tekstu przebija beztroska, niech tak zostanie - Krystyna

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days