czwartek, 12 maja 2016

jestem jestem

:)
we wtorek byłam z Goshą i narybkiem na Kapitanie Ameryce. o matko, dorośli faceci siedzący zafascynowani, jakby to był jakiś Bergman . Downey jr. fajny, ale nawet jemu musieli spieprzyć osobowość. dobrze, że była ze mną Gosh, mogłyśmy się pochichrać z fabuły. i klęczeć w księgarni, kupiłam Stuhrmówkę.


chichrałyśmy się również dzisiaj rano, aż rozchichrała się Alinka. z Lusiem jutro może pizza. wakacje zbliżają się nieubłaganymi krokami, czas wolny zieje pustką i znudzonym demonem.

wczoraj trochę rozmawiałam z Radziem. wszyscy się żenią one day.

właśnie czytam ... nie żyje Czubaszek ...

1 komentarz:

miłego dnia. have the nicest of days